Kilka słów o kursach dla wirtualnych asystentek

Kilka słów o kursach dla wirtualnych asystentek

--- Brak komentarzy

Podejmując decyzję o tym, że zostanę wirtualną asystentką, wiedziałam, że wybiorę kurs online. Chociaż nie jest to konieczne, bo do wiedzy, której wymaga ta praca da się dojść, podążając własnymi ścieżkami, szukając informacji na własną rękę. Wymaga to niezwykłego samozaparcia, dążenia do celu i samodyscypliny. I chociaż ja na te cechy nie narzekam, to jednak chciałam tę drogę przejść, mając wszystko podane na tacy, w jednym miejscu. Dlaczego? Bo ta droga jest wtedy o wiele krótsza.

Coraz więcej jest na rynku kursów dla wirtualnych asystentek. Powstają coraz to nowe. Gdy ja decydowałam się na taki w zeszłym roku, w zasadzie miałam do wyboru dwa – wybrałam wtedy kurs u Poli Sobczyk z BrandAssist. Był to kurs dla WA w pakiecie z kursem WordPressa Eweliny Muc oraz kursem copywritingu od Tekstowni.pl. Miałam więc jakby 3 pełnowartościowe kursy w jednym. I to był moim zdaniem strzał w dziesiątkę.

Czego nauczyłam się na kursie dla wirtualnych asystentek?

Szukałam kursu, który da mi podstawową wiedzę na temat pracy wirtualnej asystentki. Usystematyzuje przede wszystkim to, co już wiem, ale i uzupełni braki w wiedzy. I kurs, który wybrałam, te wymagania spełnił.

Poznałam nie tylko podstawowe narzędzia w pracy WA, ale i te mniej oczywiste, które mogą poprawić jakość pracy i zwyczajnie ją przyspieszyć. Dowiedziałam się, jak zacząć współpracę z klientem, jakie umowy trzeba z nim podpisać, jakie pytania zadawać na początku współpracy. Jak organizować swój czas oraz czas pracy dla klientów, jakie programy są do tego przydatne. A nawet tego, jakie nieoczywiste umiejętności powinna posiadać wirtualna asystentka.

A to tylko część całej wiedzy, jaką tam dostałam, bo nie wspominam tutaj o kursie WordPressa ani o kursie copywritingu, które miałam w pakiecie – a to dopiero była mega dawka wiedzy, którą naprawdę można już wykorzystać na różne sposoby. I co ważniejsze, nie tylko w pracy dla klientów.

Co dalej po kursie?

Trzeba jednak pamiętać, że żaden kurs nie da nam gwarancji pracy. Żaden nie zagwarantuje tego, że klienci po nim będą walili drzwiami i oknami – bo to nie tak wygląda. Przerobienie samego kursu, bez znaczenia, w jakiej formie on jest, to zaledwie 20% całego procesu. Pozostałe 80% to nasz własny wkład, nasza praca, samodyscyplina, parcie do przodu i dążenie do celu. Żaden kurs nie zrobi z nas wirtualnej asystentki (czy kogokolwiek innego, w zależności od tego, czego dotyczy), jeśli sami nie będziemy ciężko pracować.

Praca wirtualnej asystentki to też praca, w której cały czas trzeba aktualizować swoją wiedzę, non stop uczyć się czegoś nowego, co może nam się w niej przydać. Jeśli tego nie robimy, szybko zostaniemy w tyle. Nie można więc poprzestać na jednym kursie, który przerobimy, bo to jest ciągła nauka nowych rzeczy, przerabianie kolejnych kursów, szkoleń, webinarów. I wdrażanie tej wiedzy podczas swojej pracy.

Dla mnie jednak to był jeden z powodów, dla których zdecydowałam się na pracę wirtualnej asystentki: to, że cały czas mogę zgłębiać tę wiedzę, uczyć się nowych rzeczy i korzystać z niej podczas pracy, nie tylko nad zadaniami dla klientów, ale i dla siebie. Cenię również sobie to, że mogę naprawdę wybierać, czego się nauczę i co mi się może przydać w pracy. Tym samym szkolić się w wąskiej dziedzinie albo rozszerzać swoją wiedzę na różne tematy.

Jakiej asystentki szukać: po kursie czy bez kursu?

To zależy od Ciebie i od tego, w jakiej jesteś sytuacji. Jeśli masz świadomość tego, że będziesz współpracować z początkującą wirtualną asystentką bez kursu, to musisz też brać pod uwagę to, że Twoja asystentka będzie niejako uczyć się na bieżąco współpracy razem z Tobą. Na bieżąco też będzie poznawać poszczególne narzędzia. Asystentce po kursie na pewno będzie łatwiej wdrożyć się w pracę z Tobą, bo będzie już miała podstawową wiedzę na wiele tematów.

Jeśli jednak zaczynasz współpracę z doświadczoną wirtualną asystentką, myślę, że nie ma większego znaczenia, czy będzie ona po kursie, czy nie. Ma już doświadczenie w pracy z klientami i w pracy na określonych narzędziach, więc wejdzie we współpracę dość szybko.

Wszystko – jak zawsze – ma swoje plusy i minusy. Najważniejsze to umieć dostrzec obie strony medalu i wybrać jak najbardziej świadomie.

Jeśli jednak ciągle zastanawiasz się nad współpracą albo samymi zadaniami, które możesz oddelegować, być może pomoże Ci w decyzji lista zadań, jakie można oddelegować wirtualnej asystentce.

Podąrzaj Małgorzata:

Wspieram online małe biznesy w zadaniach, na które zwykle brakuje czasu, chęci lub wystarczającej wiedzy. Od strony technicznej ogarniam WP, newslettery, robię transkrypcje, projektuję grafiki.

Zostaw komentarz